Waikiki

Nie. Post nie będzie miał nic wspólnego z plażą.
Z wakacjami również.
Chociaż żałuję.
Bo może to dobry pomysł, aby w środku zimowych ferii przypomnieć sobie … eh,
Nie.
Jednak na pewno nie.
Wracam więc do waikiki. I zagadki, skąd dzisiejszy tytuł.

Pamiętacie mój zachwyt nad dukanową galaretą z łososia? No więc, przygotowując firmową wigilię zwróciłam uwagę na  jedną z proponowanych przekąsek – tymbaliki z wędzonego pstrąga. I postanowiłam uraczyć domowe towarzystwo tą miniaturową namiastką zimnych nóżek. A że akurat pod ręką były świeże karpie, wykorzystałam głowy i resztki ryb do przygotowania aromatycznego – rybnego wywaru. A potem … Potem pobawiłam się z przygotowaniem malutkich tymbalików z gotowanego karpia, z zielonym groszkiem dla podkreślenia koloru, przepiórczym jajeczkiem do towarzystwa, tudzież odrobiną natki pietruszki dla wzmocnienia smaku.
Zachwyt męża nad waikiki nie miał końca.
Tymbaliki zamienione w plażę. Po prostu. Śmieszna gra słów.
I niech tak już zostanie.

Dzisiaj jednak nie zaserwuję tymbalików, tylko zwyczajną ich odmianę.
Czyli po mojemu „galat„, a dla zdecydowanej większości towarzystwa „zimne nóżki” 😉
Kto chętny – niech się pobawi w zamianę galatu, w urocze miniaturowe przystawki serwowane na liściach sałaty (z obowiązkowymi ćwiartkami cytryn dla podkreślenia urody).

Galat z drobiowego rosołu.
Po mojemu.

250 ml klarownego wywaru z rosołu
pół ugotowanego kurczaka ( bez piersi)
puszka drobnoziarnistego groszku bonduelle
1 ugotowana marchewka
odrobina zielonej natki 
pieprz
2-3 łyżeczki żelatyny

Jeśli gotować będziecie kiedyś rosół – odlejcie szklankę lub dwie. Do jeszcze gorącego dodajcie żelatynę (ilość w/g zaleceń producenta) i mieszajcie do jej rozpuszczenia. Odstawcie na bok.
Mięso na którym gotowała się zupa, po przestudzeniu, należy oddzielić od skóry i kości, i – najlepiej palcami – rozdrobnić na mniejsze kawałki. W półokrągłym (najlepiej szklanym) półmisku ułożyć kolejno warstwy: gotowane – rozdrobnione mięsko, groszek – odrobina, pokrojona na plasterki marchewka, zielona pietruszka. Całość posypać świeżo zmielonym pieprzem (szczypta lub dwie). Zalać przestudzonym wywarem. Wstawić do lodówki.
Podawać do góry nogami – czyli wyjęte z półmiska.
Zwolennicy zalewania meduzy octem są u mnie w zdecydowanej mniejszości, ale niech już będzie –  dla nich podać dobrej jakości ocet winny (zamiast cytryny).

Dodaj komentarz