Fasolka nie po bretońsku


Czasami mam olbrzymią ochotę na angielskie śniadanie.

Pamiętam jak dziś – punktualnie o godz. 9 schodziliśmy do klubu na tzw. Full English Breakfast , aby dostać olbrzymi talerz na którym smakowicie pachniała fasolka, sadzone jajko i podpieczone białe sausages. Do tego kupowałam kubek mocnej, aromatycznej herbaty – obowiązkowo z mlekiem i cukrem.

I dlatego jak mnie taka zachciewajka (wiem – to brzydkie słowo) dopada – przyrządzam sobie fasolkę na ciepło. Dlatego zawsze stoi u mnie zapas kilku puszek białej fasolki w zalewie, a reszta składników zazwyczaj też jest łatwo dostępna.

Poniżej mój błyskawiczny przepis na fasolkę – oczywiście w wersji bezmięsnej 🙂

Składniki:
puszka białej fasoli w zalewie
1 dojrzały pomidor
łyżka keczupu
łyżeczka masła
1 mini kostka „czosnek Knorra”
pieprz

Fasolkę odcedzam z zalewy, ale nie robię tego zbyt zbyt dokładnie, gdyż pozostałe resztki zalewy będą wyśmienitą podstawą sosu. Fasolkę przekładam na patelnię dokładając łyżeczkę masła i wkruszając kostkę czosnku Konorr’a. Całość podgrzewam. Do gorącej fasolki dorzucam obrany ze skóry i pokrojony w kostkę pomidor oraz keczup. Dokładnie mieszam, aby sos nabrał jednolitego koloru i wyrazu. Lubię gdy jest on odrobinę ostrzejszy w smaku dlatego 3 – 4 obroty młynka do pieprzu są dla mnie niezbędne.

I tak powstaje moja ulubiona wegetariańska fasolka na ciepło.
Teraz już wiadomo dlaczego nie jest ona po bretońsu 🙂

A do angielskiego śniadania mam stąd tylko mały krok.

4 thoughts on “Fasolka nie po bretońsku

  1. Och Vito, wszystko jest kwestią gustu 😉 Poza tym, ja lubię tłuste i ciężkie śniadania.

  2. Fujjjj! Nie ma wiekszego świństwa, niz Typical English/Irish Breakfast! Tłuste, wręcz ociekajace olejem, parówki smakujące jak papier toaletowy… Jedyne, co dawało sie zjeść – to Black Pudding (coś, co przypomina polska kaszanke). A owa fasolka, która tak sie zachwycasz, jest jednym z najtanszych produktów spożywczych, jakie można tu w sklepie dostać. Ja jej uzywam wyłącznie do… włoskiej zupy minestrone.
    Pozdrowienia ze Szmaragdowej Wyspy!

  3. Ja też lubię (zwłaszcza we własnym wykonaniu), chociaż .. . kiedyś jedynie fasolka Heinz’a była dla mnie jadalna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *