Wielkanoc

 

Święta za nami. Odpoczęłam – mimo podziębienia i rozpulchnionego gardła. Kulinarnie też czuję się spełniona, bo z wielkanocnych zapowiedzi wypróbowałam zarówno nowy mazurek, jak i terrinę. I dla przestrogi dla siebie samej 😉 wstawiam poświąteczną refleksję – łapę się na tym kolejny już raz – że gdyby nie to, że często wymyślam różne potrawy sama oraz piekę mnóstwo ciast pewnie miałabym niemały kłopot przygotowując tak wspomniany mazurek, jak i terrinę. Czemu ludzie wstawiają przepisy i nie uzupełniając ich o szczegóły tak podstawowe jak np. temperatura piekarnika ? Hmm 😉

Konsystencja ciasta też jest ważna, bo … albo to proporcje są do kitu, albo tak miało właśnie być (wówczas nie trzeba się domyślać, że coś nie pasuje). A mi nie pasowało i to bardzo. Żal mi więc tych, co biorąc dokładnie takie przepisy (bez szczypty własnego doświadczenia) – po prostu się na nich zawiodą. Nie żebym jednak narzekała, bo mimo wszystko udało mi się uzyskać super potrawy, jeśli ktoś ma ochotę prześledzić oryginały zapraszam tu: mazurek i tu: terrina z łososia. A poniżej przepis na mazurek uzupełniony o moje spostrzeżenia i modyfikacje.

Mazurek z koglem-moglem

Ciasto:

120g cukru pudru
120g masła
3 żółtka
120g zmielonych na drobno orzechów włoskich
120g mąki pszennej
skórka otarta z jednej cytryny

Polewa:
4 żółtka
150g cukru pudru
1 cukier waniliowy

Opcjonalnie do ozdoby: dżem porzeczkowy przetarty + biała czekolada

Do zmielonych orzechów dodać cukier – wymieszać. Wrzucić masło – dokładnie wymieszać – w ostatniej fazie dodać żółtka.
Następnie dodać mąkę i startą skórkę z cytryny i ponownie wymieszać.

Ja dosypywałam mąki bo konsystencja ciasta była tak kleista, że nie dało się go rozsmarować na blaszkę (30×40 cm), wygładzić powierzchnię.
Piec w 180 st. C. przez około 25 – 30 minut – do lekkiego zrumienienia.

W tym czasie z żółtek i cukru utrzeć kogel-mogel (masa ma być jasna, puszysta i gładka).

Po 25 -30 minutach pieczenia wyciągnąć blachę z ciastem z piekarnika, ostrożnie rozsmarować na wierzchu kogel-mogel i włożyć z powrotem do piekarnika na 5 minut.

Po ostudzeniu udekorować wedle upodobania. Ja wykonałam wielkanocny napis „Alleluja” za pomocą rewelacyjnego urządzenia z Tchibo do dekorowania babeczek, masą uzyskaną ze zmieszania pół tabliczki białej czekolady – rozpuszczonej i 3 łyżek dżemu porzeczkowego.

I uwaga istotna: ten mazurek w pierwszym momencie bardzo mnie zawiódł, jednak … po 1 dniu był już taki sobie, po kolejnym nabrał wyrazu, a na dzień trzeci – całkiem mi smakował 🙂

Zachęcam więc do pieczenia na 2-3 dni przed Wielkanocą.

 

 

 

 
 

2 thoughts on “Wielkanoc

  1. Ania wyjasniła u siebie, że ciasto ma być bardzo kleiste – ok, więc następnym razem spróbuje mąki nie podsypać i "jakoś" rozsmarować je na blasze.
    I dziękuję za odpowiedż, choć jak pisałam, dla mnie taka uwaga byłaby najbardziej pomocna w oryginalnym przepisie, a nie …po jego wykonaniu 😉

Dodaj komentarz