Rustykalny tort orzechowy

Na ten tort miałam chęć od dawna.
Aż wstyd przyznać – przeleżał kilka lat w wersjach roboczych.
Wreszcie nadszedł taki dzień w którym zakasałam rękawy i postanowiwszy zużyć nadmiar połupanych na świąteczne wypieki orzechów – zabrałam się do roboty.
Orzechy są pozostałością pięknego drzewa z przydomowej działki rodziców, które usłużny sąsiad w ramach jak mniemam – samopomocy sąsiedzkiej – zadenuncjował w spółdzielni. Dwaj smutni (a może wcale nie smutni) panowie z elektryczną piłą zjawili się pewnego poranka i ten piękny, ponad 6 metrowy orzech, po prostu wycięli.
 Dzisiaj orzechy, które mój tata wtenczas zebrał, trafiły do tortu –  i są zjadane z wielką przyjemnością. Szkoda, że po raz ostatni.

Tort orzechowy

Ciasto:
    1 łyżka mąki
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    4 jajka
    1/3 szklanki brązowego cukru
    1 i 1/5  szklanki zmielonych orzechów włoskich
    Tortownica wysmarowana masłem i posypana bułką tartą

Żółtka ubić z cukrem do białości, delikatnie wmieszać  mąkę przesianą przez sitko i proszek. Następnie dodać zmielone orzechy, a końcu – delikatnie łyżką – ubite na sztywno ze szczyptą soli  białko. Uwaga: masa po dodaniu orzechów jest zdecydowanie klejąca i ciężka, białko dodawane po łyżce stopniowo ją rozrzedza –  ale potrzeba odrobiny wysiłku i cierpliwości.
Przełożyć ciasto do przygotowanej uprzednio tortownicy.
Piec w 160 stopniach 30, kolejne 10 minut dopiekać w 180  stopniach. Pozostawić w stygnącym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.

Krem:
    3  łyżeczki cukru pudru
    100 g masła
    1 kubeczek (mały) kwaśnej śmietany (18%)

Cukier i masło utrzeć do białości. Dodawać po łyżce śmietany – cały czas mieszając. Jeśli nie doczytacie i zaczniecie mieszać składniki kremu od razu – trudno, da się to oczywiście uratować ale mieszanie trwać będzie długo.

Dodatkowo: czerwony kwaskowy dżem (np. wiśniowy lub borówka z gruszką) i gorzkie kakao.

Tort – po wystudzeniu – przekroić na 3 części. Posmarować najniższą warstwę dżemem, kolejną – śmietanowym kremem. Wierzch również posmarować kremem.

Posypać gorzkim kakao.

Tort jest rustykalny, a ciasto orzechowe na prawdę ciekawe. Tak jakoś najbardziej pasował mi do niego kwaskowaty dżem z czerwonych owoców i śmietanowy (także kwaskowy w smaku) krem.

Jak zwykle do wypieku użyłam dużo mniej cukru, w dodatki brązowego 🙂 Ciasto rośnie ładnie, choć pewnie wolałabym nie użyć proszku. Bałam się jednak, że zmarnuję te ostatnie, odrobinkę sentymentalne orzechy, więc proszek dodałam zgodnie z oryginalnym przepisem dziuni.

Dodaj komentarz