Carpe diem

W weekend byliśmy z wizytą w u babć. Niestety pogoda nas nie rozpieszczała – termometr pokazywał 2, w porywach  6 stopni. Po powrocie do domu – pogoda  zdecydowanie stała się bardziej przyjazna, ale to wciąż nie jest TO. Przedsmak tego, co za kilka tygodni nastanie, już miałyśmy 🙂 W ferie urokliwie przywitało na wieczne miasto skąpane w wiosennym słońcu. Jak zwykle – pełne turystów. I nieodmiennie zachwycające.

Dzisiaj, na spacerze, szukałam z Julą oznak prawdziwej wiosny i udało nam się wypatrzyć krokusy i przebiśniegi. Wszystko cudnie skąpane w ostrym słońcu. I mimo chłodnego wiatru bardzo się z tego spaceru cieszyłyśmy.

Takie szczęśliwe chwile, zamknięte w bańkach wspomnień.

Zapamiętane.

Moje Carpe diem to również chwile nad filiżanką kawy. Zamykam dłonie wokół porcelanowej kruchości i … czuję chwilę. Rano o poranku albo w południe kiedy bywam już zmęczona, albo wieczorem dla samej radości jej picia.

2 thoughts on “Carpe diem

  1. Hello Patka

    I have been looking at your blog and recipes… your photographs are wonderful…

    Thanks for visiting my blog…I will be back to check what you are cooking… you have some good things to try over here too….

    Veronica

  2. Patko! Dziękuję za ten post, bo jest cudowny. Pełny myśli, które i u mnie wyglądają tak samo. I pięknych zdjęć. Moje poranne Carpe diem też zawsze nad filiżanką kawy:)
    Pozdrawiam Cię już wiosennie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *