Chłodnik rabarbarowo-truskawkowy

        Zapowiedziany czas temu. Z totalnego braku czasu,  przepis wstawiam dopiero teraz. Inspiracji dostarczyła w zeszłym roku Martha Stewart, ale pomieszałam jej przepisy biorąc z każdego tylko tyle ile mi odpowiadało. Jednym słowem – baba w kuchni namieszała 🙂 Efekt końcowy – zresztą zgodnie z oczekiwaniami – przepyszny.

Chłodnik rabarbarowo-truskawkowy

Składniki:
pół kilograma ładnych truskawek (obranych z szypułek i przepłukanych)
łyżka cukru
4-5 łodyżek rabarbaru
kilka listków mięty
3 łyżki cukru, 1 cukier waniliowy
lody waniliowe lub bita śmietana

Piekarnik rozgrzać do 150 stopni. Truskawki (najlepiej niezbyt dobrze osączone z wody) wysypać na blachę i posypać cukrem. Wstawić blachę do piekarnika. Piec około godziny, aż truskawki puszczą sok i odrobinę się skurczą. Jednocześnie z piekarnika zacznie wydobywać się tak oszałamiająco smaczny aromat, że nie da się tego momentu przegapić 😉

Truskawki odstawić do ostygnięcia.  Rozgnieść je łyżką mieszając z otrzymanym sosem. Przenieść do naczynia w którym można je będzie zmiksować. Zmiksować na mus.
W czasie  kiedy truskawki się pieką  – możemy spokojnie ugotować kompot rabarbarowy.
Do 0,75 litra zimnej wody wsypać 3 łyżki cukru i jeden cukier waniliowy, dołożyć listki mięty oraz obrany i pokrojony na 2 cm kawałki rabarbar. Wszystko razem zagotować, po czym zdjąć z gazu. Przestudzić i przecedzić kompot przez sito.

Mus truskawkowy wymieszać z przecedzonym kompotem. Wstawić do lodówki. Podawać schłodzony z łyżką lodów waniliowych lub bitej śmietany. Przed podaniem chłodnik można dodatkowo przybrać truskawkami i listkiem mięty.
Chłodnik wart jest grzechu popełnienia; wydobyty intensywny smak zapieczonych truskawek, w połączeniu z waniliowo-kwaskową nutą rabarbaru jest po prostu cudowny. Stanowi też interesującą odmianę wśród znanych wszystkim buraczkowych odmian tej chłodnej zupy.

Na zdjęciu  powyżej  – chłodnik –  na potrzeby dzieci podany do spożycia w temperaturze pokojowej tuż po zmiksowaniu musu i wymieszaniu z kompotem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.