Chatka przy niebieskim szlaku

Pośrodku kwiecistej łąki, na której latem wygrzewała się żmija o błyszczących w słońcu łuskach, stanął drewniany dom. Grubo ciosane bale świerków, wciąż płaczą złotymi łzami żywicy. I nie wiadomo, czy są to łzy tęsknoty za dawno utraconym, leśnym życiem wśród iglastych braci? A może łzy szczęścia z powrotu do domu? Przed laty, wyjeżdżały stąd ogromnymi ciężarówkami, tak niepewne swojego losu. Czy ból przenika każdą żywą istotę i serce jednako? Teraz, stoją tu – pośrodku łąki, wsłuchując się w szum zielonych braci opodal. Szeptem liści powtarzane, wiatrem niesione – leśne tajemnice.

Niezmienione przez lata.

Gospodyni gładzi ręką płaczący bal. Wdychając eteryczny zapach wydzielany przez wciąż jasne drewno, błądzi myślami po szlakach zdarzeń wytyczonych w przeszłości.

Wielobarwny latawiec unoszony wiatrem. Półprzymknięte oczy Julii. Promienie lata załamujące się w pierwszych, srebrzystych pasmach włosów jej męża. Perlisty śmiech dziecka. Po prawie 20 latach czekania ich marzenie się spełnia – myśli. Ta ziemia była im pisana. Wyboista droga, z polnymi jeszcze wtedy kamieniami, zaprowadziła ich na tą kwiecistą łąkę. Zaprowadziła, zauroczyła. Zaczarowała od pierwszego wejrzenia. Nie mogli wybrać inaczej.

Żmija.

Łąka.

Latawiec unoszony wiatrem.

Julia.

Płaczące bale.

Dym z kominka.

Zima za oknem – mroźna i biała.

Wreszcie Chatka przy niebieskim szlaku.