Wakacje i dzieci

Ostatnio odwiedziłam Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, czyli najmłodsze dziecko na kulturalnej mapie Warszawy. Muzeum w istocie odmienne od Muzeum Powstania Warszawskiego. Kto spodziewa się przeładowania treścią martyrologii – nie znajdzie jej. Cień zagłady jest oczywiście obecny, ale dawkowany stopniowo. Jednak nie o tym chciałam pisać. Ku memu zaskoczeniu, odnalazłam tam szereg ponadczasowych prawd. Były na wyciągnięcie ręki; wystarczyło uważnie czytać napisy umieszczone obok zdjęć, obrazów, przedmiotów.

Jakże na czasie wydaje się być np. ta o wakacjach:

Każdy rodzic chce, żeby jego dziecko jak najlepiej spędziło wakacje (…)”.

Dalej autor wskazuje na potrzebę spędzania czasu w środowisku żydowskim, co też jest zrozumiałe.
Czy jako narody bardzo się różnimy? Tak, jednak płaszczyzny wspólne zawsze istnieją. Jest nim chociażby dobro dziecka.

 

 

Dodaj komentarz